Najniebezpieczniejsza więźniarka zaczęła znęcać się nad nową dziewczyną, próbując zabrać jej jedzenie i upokorzyć ją na oczach wszystkich, ale nie miała pojęcia, kim naprawdę była ta tajemnicza, wytatuowana kobieta 😲
Kiedy do więzienia dla kobiet trafiła nowa osadzona, wiele osób od razu zwróciło na nią uwagę.
Młoda kobieta wyglądała nietypowo. Jej ramiona, szyję i część klatki piersiowej pokrywały tatuaże. Prawie z nikim nie rozmawiała, rzadko podnosiła wzrok i zawsze trzymała się na uboczu.
Większość więźniarek uwielbiała plotkować o nowych, ale ta dziewczyna nie dawała im zbyt wielu powodów do rozmów. Spokojnie wykonywała polecenia strażników, nigdy nie sprawiała problemów i wyglądała na całkowicie niezainteresowaną zawieraniem znajomości.
Miała na imię Lexi.
W tym więzieniu obowiązywała jedna niepisana zasada, którą każda nowa osadzona poznawała bardzo szybko.
Była tam kobieta, której bały się niemal wszystkie więźniarki.
Nazywała się Brenda.
Na sam jej widok wiele kobiet spuszczało wzrok i próbowało zejść jej z drogi. Brenda była ogromna, niezwykle silna i od lat uprzykrzała życie innym osadzonym.
Niektóre więźniarki prały jej ubrania. Inne sprzątały jej celę. Wiele oddawało jej część swojego jedzenia tylko dlatego, że bały się, co stanie się, jeśli odmówią.
Brenda uwielbiała poniżać ludzi na oczach wszystkich i z czasem zadbała o to, aby całe więzienie zrozumiało, że sprzeciwianie się jej zazwyczaj kończy się bardzo źle.
Przez kilka dni Lexi udawało się jej unikać.
Aż pewnego popołudnia podczas obiadu wszystko się zmieniło.
Więzienna stołówka była zatłoczona. Kobiety siedziały przy długich metalowych stołach, jedząc i cicho rozmawiając.
Lexi siedziała sama w kącie i spokojnie jadła swój posiłek.
Wtedy Brenda ją zauważyła.
Przez kilka sekund obserwowała Lexi z drugiego końca sali, lekko się uśmiechnęła, a następnie powoli ruszyła w stronę jej stołu.
Rozmowy w pobliżu zaczęły cichnąć.
Kilka więźniarek przestało jeść.
Wszystkie wiedziały, co zazwyczaj działo się, kiedy Brenda wybierała sobie nową ofiarę.
Zatrzymała się tuż przed Lexi i spojrzała na jej tacę.

— Oddaj mi swoje jedzenie.
Lexi powoli podniosła wzrok.
— To mój posiłek. Weź sobie własny.
Kilka kobiet siedzących w pobliżu natychmiast wymieniło spojrzenia.
Nikt nie odzywał się do Brendy w taki sposób.
Brenda zmrużyła oczy.
— Nadal jestem głodna. Oddaj mi je. Przeżyjesz bez obiadu.
Lexi nawet nie podniosła głosu.
— Nie.
W stołówce zapadła niemal całkowita cisza.
Brenda była przyzwyczajona, że ludzie wykonywali jej polecenia już po pierwszym ostrzeżeniu, dlatego spokojna odmowa rozwścieczyła ją bardziej, niż zrobiłby to jakikolwiek krzyk.
Chwyciła metalową tacę Lexi i gwałtownie pociągnęła ją w swoją stronę.
Jedzenie spadło na podłogę.
Ryż, warzywa i mięso rozsypały się po kafelkach.
Brenda spojrzała na Lexi z zadowolonym uśmieszkiem.
— W ogóle wiesz, kim jestem?
Lexi nadal siedziała.
— Na kolana — powiedziała Brenda. — Nauczę cię szacunku.
Lexi się nie poruszyła.
Brenda czekała.
Nadal nic.
Wtedy w końcu straciła cierpliwość.
Chwyciła Lexi za ramię i spróbowała ściągnąć ją z ławki.
Kilka więźniarek odwróciło wzrok, ponieważ były przekonane, że doskonale wiedzą, jak to się skończy.
Brenda była pewna, że za kilka sekund spokojna, wytatuowana nowa więźniarka będzie leżała na podłodze i błagała ją, żeby przestała.
Nie miała pojęcia, że właśnie wybrała najgorszą możliwą osobę do upokorzenia.
Bo Lexi wcale nie była tym, za kogo wszyscy w tym więzieniu ją uważali.
A w ciągu następnych kilku sekund cała stołówka miała odkryć, dlaczego ani razu nie wyglądała na przestraszoną Brendą. 😱😮
Nie udało mi się zmieścić tutaj reszty tej historii. W pierwszym komentarzu opisałam, co wydarzyło się, kiedy Brenda w końcu spróbowała zaatakować Lexi, dlaczego tajemnicza wytatuowana kobieta zareagowała inaczej niż wszystkie więźniarki przed nią i co cała stołówka zrozumiała zaledwie kilka sekund później. Przeczytaj dalszy ciąg poniżej 👉👉‼️‼️⬇️⬇️
Jeśli go nie widzisz, zmień ustawienie komentarzy z „Najtrafniejsze” na „Wszystkie komentarze”. 👇👇
CZĘŚĆ 2
Brenda przez kilka sekund patrzyła na Lexi, nie mogąc uwierzyć, że nowa więźniarka nadal odmawiała wykonania jej polecenia.
Nikt wcześniej nie upokorzył jej w taki sposób na oczach tylu osób, a Brenda doskonale wiedziała, że jeśli teraz odejdzie, jeszcze przed końcem dnia całe więzienie będzie o tym mówiło.
— Mówię ci ostatni raz — powiedziała Brenda przez zaciśnięte zęby. — Na kolana.
Lexi pozostała całkowicie spokojna.
To wystarczyło.
Brenda nagle zamachnęła się i spróbowała uderzyć ją pięścią prosto w twarz.
Kilka więźniarek gwałtownie wciągnęło powietrze.
Niektóre nawet odwróciły wzrok, ponieważ były przekonane, że za chwilę zobaczą kolejną kobietę brutalnie pobitą.
Ale cios nigdy nie dosięgnął Lexi.
W ostatniej możliwej chwili Lexi przesunęła głowę i górną część ciała tylko na tyle, by pięść Brendy przecięła puste powietrze.
Brenda zamarła na pół sekundy.
Potem spróbowała ponownie.

Lexi równie łatwo uniknęła drugiego ciosu.
W tym momencie cała stołówka pogrążyła się w ciszy.
Nikt już się nie śmiał.
Wszyscy patrzyli.
Brenda wpadła w furię.
Rzuciła się do przodu, próbując chwycić Lexi obiema rękami i pokonać ją samą przewagą siły i masy.
Wtedy Lexi po raz pierwszy przestała jedynie unikać ataków.
Chwyciła ramię Brendy, odpowiednio przeniosła ciężar ciała i wykorzystała impet przeciwniczki przeciwko niej.
Sekundę później ogromna kobieta runęła na podłogę.
Przez stołówkę przeszedł szmer niedowierzania.
Nikt zdawał się nie rozumieć, co właśnie zobaczył.
Lexi stała obok niej.
Nie oddychała ciężko.
Nie wyglądała na zdenerwowaną.
Wyglądała niemal dokładnie tak samo jak przed rozpoczęciem całej konfrontacji.
Brenda podniosła się z podłogi, upokorzona i wściekła, po czym ponownie spróbowała zaatakować.
Rezultat był niemal identyczny.
Po kilku sekundach znowu leżała na podłodze.
Tym razem już tam została.
Po raz pierwszy od pojawienia się Lexi Brenda wyglądała na naprawdę niepewną.
Spojrzała z dołu na wytatuowaną kobietę i zapytała, ciężko oddychając:
— Kim ty jesteś?

Lexi spojrzała na nią.
— Kimś, z kim nigdy nie powinnaś była zadzierać.
Wtedy wszyscy w stołówce zrozumieli, że Lexi nigdy nie była spokojna dlatego, że była słaba.
Była spokojna, ponieważ doskonale wiedziała, na co ją stać.
Sposób, w jaki się poruszała, sposób, w jaki bez paniki kontrolowała Brendę, oraz fakt, że zamiast brutalnej siły używała techniki, wskazywały na jedno.
Lexi miała za sobą poważne, profesjonalne szkolenie.
Nikt nie wiedział dokładnie, gdzie zdobyła te umiejętności, a sama Lexi nigdy tego nie wyjaśniła.
Po prostu podniosła to, co zostało z jej tacy, spojrzała na jedzenie rozsypane po podłodze i odeszła.
Ale od tamtego dnia Brenda już nigdy nie tknęła jej jedzenia.
I nikt inny również.







